Wsparcie dostępu do edukacji dzieci upośledzonych w wieku przedszkolnym z Port Shepston i okolic (RPA).

Powiew polskosci

Ostatnimi czasy mielismy tu w Port Shepstone kilka powiewów polskosci

Po pierwsze w drugim tygodniu pazdziernika przyleciala z wizyta moniturujaca Kasia Wozniak.
Niestety pogoda i  obowiazki uniemozliwily jej atrakcyjne poznanie RPA. Ale zostala milo zapamietana przez wiele uczniów szkoly.
Nie zostala tez pozarta przez zadnego krokodyla gdyz te bardziej preferowaly kurczaki. Miala okazje oprócz obowiazkowego podziwiania powstajacego projektowego dziecka – przedszkola John Paul II z pieknym widokiem na ocean, rozkoszowania sie spacerem po skalistym wybrzezu na drugim koncu swiata ze smakiem soli tryskajacym z atakujacych brzeg fal, a równiez w towarzystwie ukrywajacych sie miedzy skalami swistaków. Polska pamiatka jej pobytu sa równiez ludziki i zwierzatka z kasztanów, które wykonala z dziecmi na zajeciach z artoterapii.
Kasztany byly swieza dostawa od mojej mamy z jesiennych trawników wroclawskich ulic.
Drugim powiewem byly odwiedziny wroclawskich wolontariuszy Magdy i Jarka, którzy obecnie sa na projekcie pod Johannesburgiem. Przyjechali tuz swietem patrona szkoly sw. Marcina de Porres. Mielismy maly problem gdyz brakowalo ministranta na Mszy z Biskupem, ale mial to byc ministrant który szybko by przyuczyl chlopców gluchoniemych do sluzby przy oltarzu. I tu salezjanska pomoc wolontaryjna okazala niezawodna. Jarek szybko odswiezyl sobie zasady i pomógl chlopakom. Niespodziankom dla niego jak i dla Magdy byl sam ks. Biskup. Byl to Polak ks. Stanislaw Dziuba, z którym mielismy okazje spozyc pyszny posilek, wypic dobra kawe i uciac nie jedna mila pogawedke. Ks.Stanislaw zostal mianowany biskupem w tym roku-14.03.09 przez Papieza Benedykta XVI.
Jest misjonarzem z 17letnim stazem afrykanskim. Jak wspomina od dziecka marzyl o Afryce, pierwszym wzorem kaplanstwa byl dla Niego-Don Bosco, przez moment myslal o salezjanach, ale wciagneli na dobre paulini. Jest niesamowitym czlowiekiem, pokornym, pelnym serdecznosci i zaradnosci kaplanem. To on czesto ustania naglosnienie czy biega z aparatem na spotkaniach mlodziezowych czy innych dzialaniach wiernych w diecezji.

Mimo silnego wiatru znad oceanu, którego tu wiele mamy, trzeba nam tutaj w Port Shepston takich powiewów polskosci.

Kasia P.

W Afryce czas uplywa bardzo szybko

Nie zagladajac w kalendarz musze zauwazyc iz od momentu jak tu do Port Shepstone, RPA dotarlam minelo az 4 miesiace. Juz po 3 tygodniach dolaczyla do mnie moja niedoscigniona asystentka Agata. 3  miesiace jej pobytu przelecialy  niepostrzezenie i 27.09 machalam jej na pozegnanie.
Ale wiele w tym czasie sie wydarzylo: glówny cel naszego projektu –PRZEDSZKOLE – stoi pokryte piekna dachówka, 3-ma wymalowanymi klasami z wstawionymi oknami i doprowadzonym oswietleniem, jeszcze w trakcie podlaczenie kanalizacji, sufity, drzwi, toalety, prace wykonczeniowe i na kilka tygodni przedszkole oczekuje pierwszych przedszkolaków. Oficjalnie przedszkole zostanie otwarte 12.01.2010 z rozpoczeciem nowego semestru szkolnego. Juz sie zakonczylo 5 edycji kursu jezyka migowego, który nie tylko byl Basic for the public, lecz 2 edycje byly specjalnie przygotowane dla grona pedagogicznego pracujacego z uczniami gluchoniemymi szkoly Sw. Marcina. Dodatkowo wciaz sie doksztalca tzw. New Staff oraz prowadzone sa konwersacje dla  nauczycieli z dluzszym stazem i gluchoniemych.
Rozpoczeta 3 miesiace temu indywidualna rehabilitacja dzieci niepelnosprawnych przynosi male widoczne efekty ku uciesze uczestników, nauczycieli, opiekunów i samego prowadzacego. Dzieki przeprowadzonego warsztatowi rehabilitacji dziecka coraz wiecej housemothers i pomocy pedagogicznej wlacza sie w program terapii podopiecznych, ich korekte i wieksza motywacje do ruchu.
Niektórzy nauczyciele klas specjalnych rozpoczeli wprowadzac do swoich zajec lekcyjnych zaproponowane metody edukacyjne – jak elementy pedagogiki Montessorii, czy kinezjologii.
Takie efekty przynosza radosc i motywuja do dalszej pracy na kolejne 2 miesiace.
Ale najwiekszymi motywatorami sa dzieci te niepelnosprawne i te gluchonieme, te z internatu które od wczesnych godzin porannych(6.00) kokosza sie pod oknami, i te które przyjezdzaja tylko na zajecia szkolne. One sa z Toba tutaj caly czas, krok w krok, sa wdzieczne za kazdy najmniejszy gest, dziela sie z Toba jak potrafia(gestem , mimika, slowem) radoscia, zloscia , smutkiem.
To one przybiegaja i wypytuja gdzie bylas i co robilas.
To one wypytuja gdzie jest Agata, czy wróci do nich, jak sie miewa.
To one wypytuja gdzie podziala sie „moja siostra” Kasia Wozniak która rozpieszczala ich polskimi cukierkami i zyczliwoscia w czasie swojej krótkiej wizyty monitorujacej.

Dla nich tu jestem, dla nich zostawie to wszystko co powstanie w czasie calosci projektu, ale to one sa tu tez dla mnie.

Kasia P.

Wspólna praca i wspólna modlitwa

Jak juz z poprzednich listów wiecie szkola sw Marcina w ktorej pracuje jest szkola publiczna,
na gruncie kosciola katolickiego.
Wsrod 43 osobowego grona pedagogicznego tylko 5 osob to katolicy pozostali reprezentuja rozne koscioly od rozmaitej odmiany wspolnoty protestankie i afrykanskie po silna grupe wyznawcow hindu czy Machometa
Fakten nie przeszkadza aby kazdego dnia wszsycy nauczyciele  rozpoczynali swoj nowy dzien pracy wspolna modlitwa. Kazdego dnia inny nauczyciel jest odpowiedzialny za prowadzenie modlitwy, czasem jest to wspolne odmowienie Ojcze nasz, jednoczesnie w jezyku mowionym i migowym, innych razem przeczytany urywek Pisma sw czy mysli, rozwazania, fragmentu poezji.

Rozwniez wspolna modlitwa rozpoczynaja sie wszelkie zebrania i narady.Kazdego wtorku cala szkola spotyka sie na wspólnym apelu,  który rozpoczyna sie wspólna modlitwa uczniów i nauczycieli.

Nie wazne jest jaki kosciól reprezentujesz wazna jest twoja wiara w Bogu, a jakie on ma imie to mniej istotne. Wiekszosc nauczycieli rozpoczyna i konczy zajecia lekcyjne krótka wspólna modlitwa, czesto zwlaszcza w klasach specjalnych prowadzone przez uczniów.

Nie slyszalam kiedykolwiek dyskusji czy prób porównywania, które wiara jest lepsza czy wazniejsza.Przeciwnie jest szacunek do wiary i akceptacja wielo wyznaniowosci.

Z Bogiem i moja skromna modlitwa ya was wsyzstkich

KasiaP

ponizej zamieszczam tekst modlitwy z ost czwartku

LIFE IS A GIFT

Today before you say an unkind word-
Think of someone who can’t speak.
Today before you complain about life-
think of those who died too eary on this earth
Before you complain about the taste of your food-
think of those who has nothing to eat.
Before you complain about zour husband or wife-
Think of those  crzing out to GOD for a companion.
Before you complain about your children-
think of those who desires children but they’re barren.
Before you argue about your dirtz house someone didn’t clean-
think of the people who are living in the streets.
Before whining about the distance you drive-
think of someone who walks the same distance with their feet.
And when you are tired and complain about your job-
think of the unemployed, the disabled, and those who wish they had your job.
But before you think of pointing the finger or condemning another-
Remember that not one of us is without sin.
And when depressing thougths seem to get you down-
Put a smile on your face and think: you’re alive and still around.

SANIBONA! (WITAJCIE!:)

Przesyłamy nowy raport rehabilitacji i z placu budowy. Minął pierwszy tydzień po wakacjach. Dzieci wróciły do szkoły i do hotelu. Kasia kontynuuje rehabilitację indywidualną dwudziestu trzech oraz czwórki nowych dzieci.  Są to dzieci z różnymi zaburzeniami – upośledzeniami zarówno umysłowego jak i fizycznego w wieku od 7 do 18 lat,  przeważają dzieci z zaburzeniami mentalnymi, w tym troje dzieci głuchych. Mózgowe porażenie dziecięce, zespół downa, zaburzenia układu pozapiramidowego, zaburzenia autystycznymi – to najczęstsze diagnozy.  Każda terapia indywidualna prowadzone przez Kasię trwa 30 min., dwa razy na tydzień i jest entuzjastycznie przyjmowana przez dzieci i młodzież, bo do tej pory nie miały szansy na takie zajęcia. Terapia jest urozmaicona, stosowany jest masaż, ćwiczenia aktywne, Kasia tworzy dla każdego dziecka indywidualny program, którego częściowa kontynuacja będzie możliwa, również po powrocie Kasi do Polski.

Inne zajęcia Kasi to spotkania z nauczycielami dla dzieci z klas specjalnych, wprowadzanie ich w nowości edukacyjne, które mogliby zastosować w nauczaniu swoich klas, odwiedzanie ich podczas lekcji  i próby wprowadzania przedstawionych wcześniej ćwiczeń. Pierwszym szkoleniem było szkolenie z elementów kinezjologii czyli ćwiczeń mózgu.  Często trudniej przekonać nauczycieli niż uczniów do udziału w ćwiczeniach ale Kasia nie traci nadziei i mówi, że na wszystko nadejdzie czas.

Wiele jest momentów pokrzepienia, przykładowo dzisiaj po modlitwie niedzielnej podeszli do Kasi chłopcy, którzy uczestniczą w terapii przez nią prowadzonej pokazując zapamiętane ćwiczenia.  Widać przez to, że budzi się w nich ambicja, zaczynają traktować nowe ćwiczenia, naukę jako zabawę zarażając nią także  innych i to bardzo, ale to bardzo cieszy.  Pojawiają się coraz to nowi chętni na zajęcia lecz niestety wolnych godzin już brak. Powoli dzieci uczą się też dyscypliny – przychodzenia na wyznaczoną godzinę na zajęcia a początki były trudne:)

W Kasi dzięki takiemu biegowi wydarzeń rośnie mobilizacja do pracy, radość, że warto pomagać, nawet małym gestem, pochwałą, uśmiechem… że warto ofiarować tym właśnie dzieciom swój czas pomimo wszelkich przeciwności. Mówi, że „każdego dnia przypomina sobie, iż jest tu teraz posłana, do takiej właśnie Afryki i jest to miejsce Jej misji”.
Tymczasem na budowie zakończyliśmy przygotowania do wylania płyty podłogowej przepisowo w jeden dzień została wylana płyta podłogowa a wykopy wokół ścian fundamentowych zostały zasypane. Teraz rozpoczęło się wznoszenie ścian.  Pogoda sprzyja budowie choć kilka ostatnich dni było bardzo chłodnych i wietrznych, temperatura spadła nawet do 10 st. Na szczęście zima zbliża się ku końcowi i tylko patrzeć jak przez ziemię zacznie  się wokół przebijać świeża zieleń.  Staram się uczyć języka Zulu, bo podobno „nawet jedno słowo wypowiedziane do człowieka w jego własnym języku może zdziałać cuda” ;)

W ostatnią sobotę zorganizowałyśmy dla uczniów mieszkających w internacie, zajęcia na płytach boisk sportowych. Przyszło ponad sto osób. Były to dzieci niepełnosprawne i również głuchonieme. Także miałyśmy spore wyzwanie językowe- tłumaczenie przygotowanych zabaw w j. angielskim, j.zulu i j. migowym. Ale udało nam się dzięki pomocy House Mothers czyli Wychowawczyń z hotelu ogarnąć sytuację. Była nauka gry w klasy, jak się okazało nie znana do tej pory, ogromna gra planszowa tworzona przez młodych własnoręcznie mająca opowiadać o podróży z Jezusem przez życie, rysowanie marzeń i wielka księga pamiątkowa, w której każdy zostawiał odcisk dłoni, stóp, swoje imię, a co niektórzy nawet kontury swojej osoby. Takie proste zabawy, a tak wiele radości i spontaniczności. Był to pierwszy weekend po wakacjach, także dobra okazja do ponownego zintegrowania się i zobaczenia, że nie jest się samym we wspólnocie. Można było zauważyć, że młodzi cieszą się i są dumni z tego, że należą do „St.Martin de Porres School”. Na koniec były jeszcze zabawy z chustą klanzy, mały trening sportowy i obserwacja budowy przedszkola zza płotu szkolnego boiska:)

W tygodniu odwiedzam jedną zaprzyjaźnioną klasę i jest dla mnie bardzo cennym darem tej misji. Kiedy projektuje się lub buduje budynek ważne jest aby poznać ludzi, którzy będą go użytkować !

Agata

Partnerzy

Polska PomocArka
Obrazek
ObrazekKatarzyna Przyślewicz
ObrazekAgata Żyniewicz

    "Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora/autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP."